Późnojesiennie
Link 30.11.2011 :: 00:00 Komentuj (0)
Koniec listopada wcale nie musi być ponury, wystarczy ruszyć w plener.
Wielkopolska pozornie nudna, spokojna, płaska i agrarna jest pełna nieskażonej miejscami natury, zapomnianych, zaniedbanych pamiątek przeszłości i zaskakujących zderzeń kontrastów.


Zapomniane groby w środku lasu to ślad po ewangelickich osadnikach, rolniczych pionierach. Dawniej były w tutejszych lasach pojedyncze osady Holendrów, którzy meliorowali grunty, pozostały po nich nazwy typu "Olędry", wiatraki, odmienna architektura i pojedyncze groby. Ten ślad jest raczej po "Miemcach".

Po żydowskich, niegdyś licznych mieszkańcach miasteczek, pamiątek zostało niewiele: zrujnowane lub nieobecne kirkuty, synagogi, które jeśli jeszcze są, to zamienione w sklepy lub remizy. Lecz najczęściej ich już nie ma.

Krajobraz po lodowcu, który wyrzeźbił tę krainę jezior, jeziorek i łagodnych wzniesień.

Mokradła jak z obrazów Szyszkina, tylko niedźwiadków brak.

Ale za to jest w bród płowej zwierzyny.

Wielkie stada jeleni zgromadziły się na zimowe zerowanie. Tylko zimy nie widać.

Liczne kanały i rzeczki przecinają lasy i blokują drogę.

Malownicza, pęknięta wierzba zaplątała się wśród sztucznej monokultury młodych sosen.

Spokojne, bezludne jeziora.

Znak, że tutaj mają swe miejsca wędkarze. Lub mieli, bo pomosty mocno zdewastowane.

Teraz tu można spotkać dorodne daniele,

...które zdają się pozować do zdjęcia.

Stada zimujących ptaków wodnych znalazły azyl na szerokich rozlewiskach.


Miasteczka jak wymarłe, a wrażenie zatrzymanego czasu potęguje spotkany pojazd.

Jednak nowe wkracza zdecydowanie nawet do najmniejszych wsi.

Nie brakuje mi zimy tej jesieni. A nawet więcej, tęsknię do ciepła i słońca ;)
Pozdrawiam! :)


