Zawsze i wszędzie interesują mnie ludzie i ich zwykłe bytowanie.
Dlatego zaczynam naszą izraelską włóczęgę od migawek pokazujących mieszkańców Izraela w życiu codziennym.Można tam znaleźć malownicze bastiony ortodoksji i ultraortodoksji, osobliwą krzyżówkę wschodnioeuropejskiego sztetlu z Bliskim Wschodem, spotkać Żydów orientalnych, nowych emigrantów, szczególnie przybyłych w ostatnich latach z Rosji, Arabów, druzów, beduinów, Palestyńczyków. Wszędzie widać obecnych na każdym kroku żołnierzy i żołnierki. Współczesny Izrael to kulturowy tygiel, przenikanie się Wschodu i Zachodu, tradycji i nowoczesności.
Jak zwykle dwuklik = rozmiar oryginalny zdjęcia.





Kontrola uliczna na jerozolimskiej Via Dolorosa.

Obecni wszędzie nieogoleni żołnierze z karabinami niedbale przewieszonymi przez ramię wydają się niechlujni i niezdyscyplinowani.Ten luz jest pozorny, a armia izraelska jedną z najlepiej wyszkolonych i skutecznych na świecie.







Reklamówki zdawały się być nieodłącznym elementem tradycyjnego stroju.

W Tyberiadzie nad Jeziorem Genezaret często wypoczywają rodziny Żydów ortodoksyjnych i ultraortodoksów. Ten chłopczyk na razie jest tylko lekko wkurzony, za chwilę siądzie na chodniku, wymuszając coś na rodzicach głośnym płaczem i krzykiem w  nieznanym nam języku hebrajskim.

Zarówno Żydzi zeświecczeni, jak i ortodoksyjni kultywują wartości rodzinne. Często można spotkać rodziny, w których za pogrążonym w rozmyślaniach ojcem drepcze matka otoczona gromadką dzieci.
Na ogół izraelskie dzieci są  pogodne i robią wrażenie beztroskich.

Promenada nadmorska prowadząca z Tel Avivu do Jaffy jest popularnym miejscem spacerów.


Na jerozolimskim bruku bawią się dzieci, jak dwa tysiące lat temu - na tych samych kamieniach.

Chłopcy po bar micwie przed Ścianą Płaczu.

Arabska dziewczyna nad brzegiem Morza Martwego...

...i na pustyni Negev. Spotkaliśmy też Arabki nowoczesne:

Spontaniczny taniec przy ludowej muzyce plynącej z przenośnego magnetofonu nad brzegiem Morza Martwego.

Mieszkanka beduińskiego namiotu na pustyni Negew przed swoim domem

wraz z bratem

i ojcem (dziadkiem?). Niespodziewanie zaproszono nas na poczęstunek do namiotu beduinów, gdy zboczyliśmy z głównej drogi w bezdroża. W odcinku kulinarnym będzie o tym więcej.

Kolejny spotkany mieszkaniec pustyni.

Nad wzburzonym Morzem Śródziemnym

i kąpiel w gęstej, oleistej i ciepłej wodzie Morza Martwego.

Specyficznym i bardzo ciekawym miejscem są targowiska. Przyjemnie było zasiąść w Jerozolimie przy ulicznym stoliku sącząc herbatę z mięty i obserwować sprzedawców i przechodniów idących Via Dolorosa.











Lubię też małe sklepiki z wszystkim, szwarcem, mydłem i powidłem:



Ryba św. Piotra, czyli tilapia jest popularna i smacznie przyrządzana w koszernych i arabskich restauracjach. Łowi się ja w Jeziorze Galilejskim - tutaj sklepik rybny w Tyberiadzie, mieście nad tym jeziorem.
Tradycja splata się z nowoczesnością:

Tankowanie.

Walentynki.

"Opór", film wyświetlany i u nas.

Młoda para na wiekowych schodach.

Moda i tradycja w koszernej telawiwskiej restauracji przy Bulwarze Rothschilda.

Do zobaczenia!
Name:

Komentarze:

25.02.2009, 08:17 :: ownlog.com
bajarka
Heas: dzięki, może kiedyś zamiast 'wypraw' fotograficznych uda nam się spotkać na realnej? Dzięki za odwiedziny (tutaj i Tutaj)
@noy: pozdrawiam!

24.02.2009, 23:14 :: 85.89.183.226
Haes
@noy:
Podobno wszystkiemu na tym świecie winni są Żydzi (czasami tylko cykliści), więc i reklamówki można im "wcisnąć" :)

24.02.2009, 22:51 :: 83.29.247.154
noy
A ja myslałem że reklamówki to polski patent (-;

24.02.2009, 22:28 :: 85.89.183.226
Haes
Super!
Uwielbiam te wycieczki z Tobą.
Tylu ciekawych rzeczy można się tutaj dowiedzieć. :-)
Pozdrawiam i dziękuję.