[Tatry] Po górach, dolinach, czyli... [cz.2]


Link 23.07.2007 :: 19:37 Komentuj (0)
...lato z Itzhakiem*)

Siedzę przy oknie, klony za nim mokną...

Josif Brodski: ***





Josif Brodski

Pobudka

Ptaszki siadają na drzew sękach.
Wyrobnik zuch podwija rękaw.
W akademikach, studenterio,
budzisz się zlana nocną spermą.

Choć absurdalne w swojej formie,
obłoki budzą tym euforię,
że wyglądają (rzecz przedziwna)
jak logika kumulatywna.

Słońce-detektyw błyska w oczy
odznaką światu, który w nocy
źle się sprawował. Rozczochrane
masy na pierwszą idą zmianę.

Popatrzmy teraz na to,co się
zdarzyło tylko raz w kosmosie:
życie na ziemi. Wiele ponęt
ma ono –szczęściem, nie dla komet.

Jako film, który sam się skazał
na wyświetlanie na pokazach
specjalnych – życie podbić może
widza, choć akcja budzi grozę.

Lecz czystość, cechująca lazur
w górze, wyjaśnia nam od razu,
czemu moralne nasze prawa
nie otrzymują w niebie brawa.

To, za co zwykleśmy winili
bogów,uważa się w tej chwili
za grę cząsteczek i przypadku.
Lepsza już blaga naszych dziadków.

Bez związku jednak z całym mrowiem
przyczyn i skutków – jedno powiem:
człowiek jest rad, jeżeli rano
wśród tego mrowia może stanąć.

Złocony zorzą, czuje dumę,
że, wzorem swej planety, umie
patrzeć spokojnie, bez grymasów
w twarz tego i przyszłego czasu,

bo jeśli się odrzuca wszystko,
co wmusza nam swe towarzystwo,
głaz robi się od głazu twardszy.
Serce też. Ale głaz jest trwalszy.
1996
Przeł. Stanisław Barańczak




Słoneczny refleks, kiedy w tęczę się rozpyli;
Śpiew potoku...
Thomas Hardy: Mijanie i trwanie
Przekład Barańczaka

Powyżej Rysy i niewielki Giewont z rozległym Podtatrzem i dalej Podhalem u stóp.

Pamiętasz goryczkę wiosenną? No to masz i goryczkę letnią, pełno ich w rejonie Czerwonych Wierchów - te są z Ciemniaka.Wędrowało się też i dolinami,z kołaczącą w pamięci piosenką Włóczykija:która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze.



Landszafciki z Dzianisza. Tam jeszcze nie docierają turyści.


Klub Prasy i Książki, a co! I pojazd czekający na przystanku.



Pogodny letni dzień.
Dziecięce gry, bieganie.
Drzewo i jego cień,
który sie kładzie na mnie.
Josif Brodski:
Siedząc w cieniu



A to już słowacka wieś.

Barbara przydrożna za Chochołowem. Trochę krzywa, mocno krępa, ale święta. Jednak opiekunem górskich dróg jest całkiem ktoś inny. Lecz tymczasem nadal pozostajemy w dolinie. Nie zawsze świeciło słońce...




Ale i nie zawsze padał deszcz. Zdarzały się miłe spotkania.







A teraz pora się rozstać. Pozdrawiam.
________________
*) Czasami rola artysty polega na tym, by sprawdzić, ile muzyki da się wydobyć z tego, co nam pozostało. Itzhak Perlman.



Załóż bloga

Archiwum

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl