Albania wita nas swoją flagą z godłem.
Herb Albanii bazuje na pieczęci Skanderbega, albańskiego bohatera narodowego z XV w. Przedstawia czarnego dwugłowego orła na czerwonej tarczy herbowej. Od 2002 roku nad orłem znajduje się złoty rysunek „hełmu Skanderbega” (znajdował się tam także w okresie albańskiej monarchii).


Krajobraz jest pusty i surowy.

Szosą wędrują muły i osiołki.

Osiołki tez ciągną wozy.

Spotyka się mnóstwo dziwnych pojazdów, często domowej produkcji.

Nowy meczet w Durres.



W meczecie.

Promenada nadmorska w Durres.

Jak wszędzie: modne, miejskie dziewczyny chcą się uwiecznić.

Mala modnisia.

Jak i u nas, jak wszędzie, telefony komórkowe zdominowały krajobraz kraju.

Młodzi Albańczycy spędzają wieczory na promenadzie, mimo wczesnej wiosny jest już całkiem ciepło.

Plaża tonie w zwałach śmieci, lecz nikomu to nie zdaje się przeszkadzać.

Kruja leży zaledwie 32 kilometry od Tirany.
Kruja jest starym miastem. Już w 879 roku wspominano o niej
w kronikach jako o centrum kultu chrześcijańskiego. Kruja przez długi
czas była także stolicą swojego regionu. Wielokrotnie była oblegana
przez Turków, zanim w końcu się poddała. Dzięki temu stała się symbolem
albańskiego oporu przeciwko najeźdźcom. Miasto leży na zboczach
górskich, na wysokości ponad 500 metrów nad poziomem morza. Niegdyś to
położenie było dodatkową zaletą dla obrońców, dziś zapewnia piękne
widoki. Najważniejszą atrakcją Krui jest zamek. Powstał w V lub VI wieku
i jest zbudowany na planie elipsy. Potężne mury i 9 wież obronnych
stanowiły o potędze fortecy. Aktualnie wewnątrz można odwiedzić muzeum
Skanderbega oraz muzeum etnograficzne. W mieście znajduje się też barwne
targowisko.




Targowisko - Kruja.

Jak Albania długa i szeroka, wszędzie wyrastają bunkry. Jest ich podobno 600 tysięcy.


Krajobrazy: góry, zwierzaki na drogach...

Tak wyglądają niektóre krajowe drogi. Po początkowym zdziwieniu można się przyzwyczaić.

Albanki w charakterystycznych dla dojrzałych kobiet strojach.

Nad Tiraną wieniec bunkrów i różowo kwitnących krzewów o słodkim miodowym zapachu.

Oliwkowy gaj, owieczki i stały element sielskiego albańskiego krajobrazu - bunkier.

Niedźwiedź w klatce w jednej z wiosek, takie widoki tam nikogo nie dziwią. Miś był na sprzedaż.

W górach i w dolinach - bunkry.

Berat nad rzeką Osum, jedno z piękniejszych miast Europy.

Założone w głębokiej starożytności i zamieszkane przez Ilirów miasto, w II w. p.n.e. zostało zdobyte przez Rzymian i nazwane Antipatrea. W okresie panowania bizantyjskiego miasto nosiło nazwę Pulcheriopolis i było siedzibą biskupa. W IX w. zostało zdobyte przez wojska bułgarskie,
wtedy także zmieniono nazwę miasta na Beligrad ('Białe Miasto'), z
czego drogą późniejszych zmian fonetycznych powstała nazwa współczesna.


Miasto słynie z licznych zabytków, należą do nich: średniowieczna bizantyjska twierdza, meczet (wybudowany w 1493 r., z freskami pochodzącymi z XVIII w.), muzułmański klasztor bektaszytów, most z 1780 r. i in. Działa tu także muzeum ikon, prezentujące m.in. dzieła miejscowego ikonopisa, mistrza Onufrego.


Sklep mięsny.

Chodnik służy zarówno ludziom, jak i zwierzętom.

Osiołki na szosie to w Albanii zwykły widok. Lavazho to myjnia samochodowa (czyli wąż, z którego bez przerwy cieknie woda + nieletni chłopak, czekający na klientów), poza bunkrami i starymi mercedesami jest ich w Albanii najwięcej.

Droga przez góry Korab dostarczała niezapomnianych wrażeń. Tu na razie asfalt.

Parking w jednym z górskich miasteczek.

W drogę...

Pan pomyka, pani drepcze.

Osiołki to niezawodny środek transportu na wszystkich albańskich drogach, łącznie z autostradami.

Coraz wyżej i coraz węższa droga.

Anemony.
Name:

Komentarze: