Dziś pobieżnie, bo tutaj nie da się inaczej, odwiedzimy północny i środkowy Izrael. Bohaterką osobnego "odcinka" będzie Jerozolima, a w jeszcze kolejnym przeniesiemy się na gorące południe kraju.
Włóczyliśmy się po Izraelu wypożyczonym na lotnisku Ben Gurion samochodem (sieć Budget), to był jedyny sposób, by być niezależnym i w miarę solidnie zobaczyć różne regiony tego małego, lecz ciekawego kraju.Okazało się, że poruszanie się po Izraelu nie jest ani trudne, ani niebezpieczne - pod warunkiem przestrzegania pewnych zasad.

Wypożyczony samochodzik Hyundai Getz spisywał się na drogach i bezdrożach bardzo dobrze.

Znaki i tablice informacyjne nie zawsze ułatwiały poruszanie się, ale mieliśmy mapy i gps, choć jak się okazało, bez map Autonomii Palestyńskiej.

Alternatywny środek transportu

Spotykaliśmy i takie biblijne "pojazdy", również na drogach szybkiego ruchu.

Jezioro Galilejskie, zwane Genezaret. Za nim majaczą Wzgórza Golan. Nie należy tam zbaczać z szosy z uwagi na możliwość natknięcia się na miny.

Tyberiada, uzdrowisko nad jeziorem i jedno z czterech świętych miast żydowskich. Znajdują się tutaj groby żydowskich mędrców z XII wiecznym filozofem Mojżeszem Majmonidesem i rabbim Akibą Ben Josefem, którego Rzymianie obdarli żywcem ze skóry. Obecnie można tu spotkać zarówno ortodoksów, jak i hedonistów, których przyciągają gorące źródła, usytuowane na peryferiach miasta.

W tym samym jeziorze apostoł Piotr łowił ryby - dziś w Galilei masowo podawane są ryby św. Piotra, tilapie.

Ortodoksyjna elegantka na tyberiadzkiej ulicy.

W Tyberiadzie, jak w niemal całym kraju stare splata się z nowym, sąsiadują obok siebie różne religie.

Łagodne wzgórza Galilei.



Kolebka chrześcijaństwa, Nazaret, jest dziś hałaśliwą aglomeracją i największym arabskim miastem w Izraelu.



Kafr Kana, niewielkie arabskie miasteczko schowane wśród gajów oliwek i granatów.
Tu nastąpiła wg Ewangelii św. Jana przemiana wody w wino, o czym przypominają te gliniane naczynia.

Napisy w miastach, czy dzielnicach arabskich dla nas tylko ładnie wyglądają. Nie potrafimy odczytać ich znaczenia.







Pustynia Judzka kontrastuje z zielenią doliny Jordanu, pełną kwiatów, sadów cytrusowych i cedrowych gajów.



Domy przed wiekami wykute w skałach do dziś są zamieszkane.



Na horyzoncie majaczą palestyńskie miasteczka.


Wybraliśmy się do Autonomii Palestyńskiej. Palestyńscy żołnierze nie mają zbyt przyjaznych min na widok izraelskich numerów rejestracyjnych.
 
Po palestyńską flagą zmierzamy w kierunku Jerycha.

Jerycho widziane pobieżnie rozczarowuje. Wracamy do Izraela.

Warto zatrzymać się na trochę w Tel Awiwie i Jaffie.

Tel Awiw to kwintesencja nowoczesnego Izraela, miasto pulsujące energią przez całą dobę. Powstało zaledwie sto lat temu na wydmach na północ od Jaffy (Yafo). Tel po hebrajsku to wzgórze, Awiw- wiosna.

W Tel Awiwie spotykaliśmy chasydzkich misjonarzy. Mieszkańcy miasta nie lubią ich, krytykują za lenistwo i fanatyzm.

Tradycyjnie wypatrywałam rowerzystów, zawsze bliskich sercu.

Nocne życie.

Wichry znad pustyni zapyliły powietrze, za chwilę nadejdzie krótkotrwała silna burza. Ta arabska dziewczyna nic sobie z tego nie robi, ze stoickim spokojem siedzi na trawniku w huraganowych porywach wiatru. O czym myśli?

Jednym z niewielu islamskich akcentów w Tel Awiwie jest meczet Hasan-Beka, obecnie niemal wtopiony w nowoczesny biurowiec.

Cezanne, Chagall, Dali, Monet, Henri Moore, Auguste Rodin, Archipenko, Picasso, Klimt, Kadinsky, Gottlieb...prace ich i wielu innych znakomitości można zobaczyć w Tel Aviv Museum of Art 
Serdecznie polecam, należy na zwiedzanie zarezerwować sobie kilka godzin i ok. 40 szekli.

Wszędzie kuszą świeże miejscowe owoce i sok wyciskany z nich na oczach spragnionych.

Jeden z większych w Izraelu bazarów, Karmel. Można tam kupić wszystko. Na przykład pamiątki produkowane na masową skalę,

piękne, pachnące kwiaty wprost ze sztucznie nawodnionych (największym problemem w gospodarce rolnej Izraela jest permanentna susza) ogrodów.


Tel Awiw widziany z Jaffy.

Jaffa (hebr. piękne) jest teraz dzielnicą Tel Awiwu. Miasto liczy 4000 lat. Wg Biblii , kiedy Bóg rozgniewał się na grzesznych ludzi, sprowadził potop, by ich zgładzić i rozpocząć dzieło stworzenia od nowa. Gdy wody opadły, arka Noego osiadła na górze Ararat, a jego najmłodszy syn, Jafet znalazł ładne wzgórze nad zatoką i postanowił się tam osiedlić. Tak powstała Jaffa. Miasto zachowało wiele z biblijnego klimatu. Tutaj wyładowano sławne cedry libańskie, tu mieszkał przez pewien czas apostoł Piotr w domu grabarza Szymona. Ok. 3400 lat temu Jaffę zdobyli Egipcjanie. Później pojawił się tu Aleksander Wielki, Herod, Ryszard Lwie Serce, Napoleon i Turcy, na przemian niszcząc i budując. Współczesna Jaffa zachowała orientalny koloryt, mieszkańcami jej są imigranci z krajów Afryki Północnej i Europy Środkowej.

Stare zaułki w Jaffie.

Tutaj mieszkał św. Piotr.

Przy  niemal wszystkich drzwiach widnieją mezuzy

Miasta są mocno ukwiecone.

Jaffa słynie ze swojego pchlego targu, czynnego codziennie za wyjątkiem szabatu.

Pchli targ.

Buty modne w dzielnicy arabskiej.

Boczna uliczka.

Jak zwykle w śródziemnomorskich krajach spotykamy mnóstwo wypasionych kotów.

Sprawiedliwość musi być: są i psiaki.

Żegnamy się z Jaffą...

... czeka Jerozolima, zapraszam za kilka dni.
Name:

Komentarze:

19.10.2013, 00:36 :: 178.36.168.156
Kamil
Bardzo fajne zdjęcia, pozdrawiam serdecznie : )

01.03.2009, 22:46 :: 85.89.183.226
Haes
Ale to się nie ma czego wstydzić. Trzeba się cieszyć :-)
Przyłaczam się do opinii.
Pozdrawiam.

01.03.2009, 19:39 :: ownlog.com
bajarka
Dzięki! :) pozdrawiam zawstydzona...

01.03.2009, 01:09 :: 83.18.246.74
Terveskanta
Masz bardzo śliczne zdjęcia, bardzo śliczne:) Pozdrawiam.