[Izrael 4] Nie samym duchem...


Link 02.03.2009 :: 19:13 Komentuj (3)
Jak zwykle podczas podróży staramy się jeść w różnych miejscach, o rozmaitym standardzie. Niezmienne jest to, że zawsze wybieramy kuchnię lokalną, charakterystyczną dla miejsca, w którym właśnie jesteśmy.

Nie inaczej było w Izraelu.Nie istnieje nic takiego jak danie typowo izraelskie — tak jak nie istnieje typowy Izraelczyk. Opisując kuchnię tego kraju położonego między Bliskim Wschodem a Morzem Śródziemnym, należałoby raczej mówić o syntezie Wschodu z Zachodem, dającej niezwykle interesujące rezultaty kulinarne. Informacja, że dana restauracja serwuje "dania orientalne” odnosi się do kuchni blisko-, a nie dalekowschodniej. "Żydami orientalnymi” określa się tu sefardyjczyków, czyli Żydów z Półwyspu Iberyjskiego, Włoch i krajów arabskich. Każda żydowska grupa etniczna — Żydzi przybyli z Maroka, Libii, Tunezji, Jemenu, ma ulubione potrawy i coś innego podaje na świąteczny stół. Dania te są zarazem podobne do siebie, jak i wyraźnie odmienne. Podstawowe przyprawy ziołowe i korzenne to kminek, świeża i suszona kolendra, mięta,czosnek, cebula, ostryż, czarny pieprz,niekiedy też kardamon i świeża zielona papryczka chili. Aromatu dodaje potrawom ciemna, gęsta oliwa.

Zarówno żydowskie, jak i arabskie posiłki zaczynają się w ten sam sposób — od zestawu pysznych sałatek.

Typowym daniem wstępnym jest hummus, czyli mielona ciecierzyca przyprawiona tahiną (pasta sezamowa), sokiem z cytryny, czosnkiem i kminkiem. Je się go nabierając na odłamane kawałki pieczywa.


Najpopularniejszym pieczywem jest niewątpliwie chleb pita, czyli płaski, okrągły bochenek, w który po rozcięciu go w jednym miejscu można wepchnąć mięso, frytki, falafel i w zasadzie wszystko, co da się zjeść. W wielu restauracjach do posiłku podają także Iafę, płaski chleb z Iraku, którym owija się kawałki potraw na talerzu, tworząc w ten sposób rodzaj kanapki. Szczególnie dużym wyborem pieczywa odznaczają się restauracje jemeńskie: mallawah to chrupiący smażony chlebek, pyszny, ale i kaloryczny, lahuh przypomina naleśnik, a jahnoon to zawijane ciasto pieczone na bardzo małym ogniu.

Śniadanie w koszernej restauracji w Jerozolimie. Zasady koszerności nie zezwalają  na łączenie podczas posiłku mięsa z mlekiem (w żadnej postaci). Wielu świeckich Żydów nie przestrzega tych zakazów i nakazów żywieniowych, a większość restauracji w Izraelu, zwłaszcza poza Jerozolimą, nie ma certyfikatu koszerności.

 Zdecydowanie warto skosztować tutejszych ryb, zwłaszcza w Tyberiadzie, Tel Awiwie, Jaffie i Eljacie.
Ryba św. Piotra (tilapia) w Tyberiadzie, jest zabijana i sprzedawana z zachowaniem koszeru.

Często zdarzało nam się jadać w restauracjach koszernych. Zasady koszerności (kaszrut) są niezwykle skomplikowane, ale w praktyce sprowadzają się do tego, ze nie wolno jeść pewnych zwierząt, w szczególności świń. Ponadto zwierzęta koszerne, takie jak krowy czy kury, muszą być zabijane w określony sposób (przez poderżnięcie gardła). Ich mięso nie może zawierać krwi, co często sprawia, że na przykład befsztyk wydaje się cokolwiek za suchy i pozbawiony smaku. Za „czyste” uważa się większość ryb, ale nie owoce morza (krewetki, homary, ośmiornice itp.). Poza hotelami wszystkie restauracje koszerne są zamknięte podczas żydowskich świąt religijnych iw szabat, to jest od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę.

Pstrąga, barweny, strzępiele i sławną rybę św. Piotra podaje się najczęściej smażone bądź z grilla, niekiedy z dodatkiem pikantnego sosu. W restauracjach arabskich pojawia się także harimeh — ostro przyprawiona gotowana ryba w apetycznym sosie z pomidorów, kminku i ostrej zielonej papryki - na zdjęciu.

Śledzie i oliwki na targu Karmel w Tel Awiwie.



Menu w eleganckiej telawiwskiej restauracji i w maleńkiej przydrożnej arabskiej knajpce na pustyni Negev. Tu i tam dla nas jednakowo czytelne :)

Wielkomiejska restauracja w Tel Awiwie...

...i tradycyjna jadłodajnia ortodoksów przybyłych  z Europy Wschodniej, być może z Polski w Bnei Braq... Jedzenie tu bylo zbliżone do wszelkich polskich "kuchni żydowskich".

...oraz arabska uliczna knajpka przy targowisku.

Jadąc przez pustynię nad Morze Martwe zboczyliśmy z drogi, zobaczywszy w oddali stadko wielbłądów. Trafiliśmy na malutką, beduińską osadę. zostaliśmy zaproszeni do namiotu, poczęstowani herbatą z miętą i malutką, mocną kawą z kardamonem, parzoną w tygielku na żywym ogniu.

Nasi przemili gospodarze - nieco dymu w powietrzu przesłania widok.

Wybór win dostępnych w Izraelu jest bardzo duży. W ciągu ostatnich kilkunastu lat pojawiło się sporo win wysokiej jakości, często bardzo przystępnych cenowo, pochodzących z kilkudziesięciu tutejszych winnic, dużych i małych. W sprzedaży jest też kilka lokalnych piw, zarówno butelkowanych. jak i lanych, oraz sporo piw importowanych — ale prawdziwi piwosze zapewne będą kręcić nosem. Powszechnie dostępne są także alkohole wysokoprocentowe rodzime i z importu. Tutejszą specjalnością jest arak, bardzo podobny do greckiego ouzo. Izraelczycy nie mają takich uprzedzeń do napojów wyskokowych, jak mieszkańcy ościennych krajów islamskich, ale w porównaniu z Europejczykami i Amerykanami spożywają go w stosunkowo małych ilościach. Osoby nadużywające alkoholu, czy choćby takie, od których go wyraźnie czuć, są bardzo źle postrzegane. Jeśli ktoś wypija dziennie trzy piwa, może zostać uznany za alkoholika. Barów i pubów jest mnóstwo, alkohol serwują też wszystkie restauracje i kawiarnie. Izraelczycy często potrafią przesiedzieć w lokalu całą noc nad jednym czy dwoma drinkami.

W większości izraelskich lokali koneserzy herbaty nie mogą liczyć na cokolwiek więcej niż zwykła herbata ekspresowa i filiżanka wrzątku + liście mięty. Ale kawę traktuje się tu bardzo poważnie. Największą popularnością cieszy się kawa bliskowschodnia (botz), beduińska (botz z dodatkiem heli, czyli  kardamonu), po turecku, wiedeńska (cafć ha fuch) oraz z ekspresu.

Znajome marki. Tutaj to po prostu jest kokakola, gdyż w hebrajskim piszemy tak, jak czytamy.

Typowe napoje arabskiej kuchni izraelskiej: mocna, posłodzona miodem lub brązowym cukrem kawa w szklaneczce, woda z liśćmi mięty i świeżo wyciskany sok z miejscowych cytrusów.

Kolacja tym razem arabska: do wyboru sziszlik (szaszłyk z jagnięciny albo wołowiny z jagnięcym tłuszczem), senija (wołowina albo jagnięcina w tahinie), faszerowany kurczak bądź gołąb, kotlety jagnięce albo ryba. W koszernej albo tradycyjnej muzułmańskiej restauracji nie należy się spodziewać wieprzowiny, której spożywanie jest zabronione przez obie religie. Do picia sok świeżo wyciśnięty z cytrusów.

A ta salatka już koszerna, losoś wędzony z jajkiem.

Po posiłku trudno nie skosztować jakiegoś deseru. W arabskich restauracjach może to być baklawa (ciasto posypane orzechami i polane słodkim syropem) albo inne słodkości, ewentualnie owoce. W typowej orientalnej restauracji żydowskiej najczęściej podaje się jakąś własną wersję budyniu z karmelem, mus czekoladowy albo piankę z ubitego białka polaną syropem czekoladowym i zwaną, nie wiedzieć czemu, kremem bawarskim. Do tego zwyczajowo zamawia się kawę po turecku albo herbatę z listkiem świeżej mięty. Kto pije te napoje bez cukru, zawczasu musi powiedzieć o tym kelnerowi, gdyż słodzenie odbywa się od razu w kuchni.

Czekoladowe fondue. Słodkości izraelskie są pyszne, ale niesamowicie, arabsko słodkie.

Raj dla amatorów chałwy: jest wszędzie dostępna, stosunkowo niedroga i w oszałamiającym wyborze.



Kiedy się zasłodzimy, należy wypić orzeźwiający sok. Świeży, wyciskany z miejscowych owoców na oczach klientów smakuje niepowtarzalnie. Tak wielkich i soczystych granatów, jak izraelskie, nie spotyka się w innych miejscach.

Na targu Machane Jehuda w Jerozolimie albo Karmel w Tel Awiwie można dostać zawrotu głowy na widok różnorodności owoców i warzyw: od jabłek po karczochy, od kalarepy po seler. Popularne są owoce strefy podzwrotnikowej: kiwi, mango, persymona (kaki), nieszpułki, marakuje,owoce fleszowca i papaje. W sezonie można dostać świeże daktyle, figi, granaty i największe truskawki na świecie.

Daktyle dojrzewają powoli...

...a tutaj już można je kupić świeże i slodziutkie.

Jadalne owoce opuncji figowej.
Miejscowe owoce, powszechnie znane awocado i cherimoya, która ma bardzo ciekawy słodki smak,  można go porównać z truskawkami.

Słodkie ziemniaki, bataty, są tu równie popularne, jak i te zwykłe.

W koszernych piekarniach można kupić znakomite pieczywo, zwyczajne, jak i słodkie, i napić się dobrej kawy.

...a na ulicznych stoiskach nieco odmienne w smaku i wyglądzie, lecz znane w Krakowie bajgle. Tu posypane duża iloscią pysznej czarnuszki lub ziarnem sezamu.

Arabskie słodkości, ufff...
W kolejnym odcinku pospalamy kalorie zwiedzając południe kraju.




Załóż bloga

Archiwum

2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl