Zima, nie-zima, rzeczka zamarzła, lecz bobry tną pnie wytrwale.





Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.
Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę mogę wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczę dalekiego przechodnia.
Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Julian Tuwim, Zadymka

I po zadymce, koniec krótkiej tegorocznej zimy.




Zwierzaki wykazują już ożywienie, a dniem i nocą słychać przelatujące gęsi gęgawe.

Name:

Komentarze: