Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,
Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.
Świerszcz, od rosy spęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,
I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,
A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
I nie było nikogo, kto by to widział, kto by to słyszał.

Bolesław Leśmian, Ballada bezludna





Wieczorem było, wieczorem,
Gdy zorza gasła nad borem.
Dzienny ulatniał się skwar...
[Bolesław Leśmian, Wieczorem]



Popołudniowo-zmierzchowa wczorajsza przejażdżka po drogach i bezdrożach w okolicy Morawicy, Liszek, Balic i Lasku Wolskiego. Na liczniku zaledwie 38 km, ale nie w ilości km tkwi siła.
Name:

Komentarze:

22.08.2007, 22:05 :: ownlog.com
bajarka
Dziękuję!
Jak zawsze zawstydzona tak miłymi słowami, choć świadoma, że one na wyrost...

22.08.2007, 21:28 :: 85.89.185.130
Haes
Fakt, siła w tym, że czuć tu zapach traw, słychać przedwieczorną ciszę, a ciepło ostatnich promieni słonecznych ogrzewa oglądacza. Jak zawsze pięknie... :)