Południowa Hiszpania [1]


Link 09.01.2010 :: 20:47 Komentuj (2)
Wyjechaliśmy 13 grudnia wczesnym rankiem, celem była Portugalia. Zamierzaliśmy szybko przejechać Niemcy i Francję, a w Hiszpanii zwolnić tempo, by trochę ogrzać się w południowych prowincjach, zakosztować lokalnego klimatu i smakołyków, i zobaczyć, ile się da, tam, gdzie tylko da się dotrzeć, najchętniej bocznymi drogami.
Planowane wpisy:
1.Południowa Hiszpania,
2. Ronda,
3. Sewilla,
4. Tarifa, dalej na południe w Europie się nie da,
5. Jedno oko na Maroko, czyli wizyta w Tangerze,
6. Kraniec Europy, czyli Portugalia prowincjonalna,
7. Caramulo,
8. Kamienne wioski, w których stanął czas
9. Nie tylko duchem człowiek żyje, czyli kulinaria.

Zapraszam do pierwszego odcinka iberyjskiej włóczęgi.

Hiszpania wita nas ośnieżonymi Pirenejami i silnym wiatrem. Początkowo jedziemy przez Katalonię,

...a stojące przy drogach "reklamowe" metalowe byki nie pozwolą zapomnieć, że to kraj korridy. Podczas naszego pobytu w Hiszpanii trwała dyskusja o planowanym zakazie walk byków w Katalonii. Inicjatywę legislacyjną prowadzącą do zakazu poparła część sił lewicowych i dążących do ogłoszenia niepodległości
Katalonii, zaś Konserwatywna Partia Ludowa jest przeciwko zakazowi.
Telewizyjne dyskusje na ten temat zdominowały wszystkie hiszpańskie serwisy informacyjne.

Cambrils położony niedaleko Tarragony
jest niewielkim, przyjemnym, choć dość nowoczesnym  nadmorskim miasteczkiem, które zachowało
jeszcze wiele uroku z małej wioski rybackiej. Malowniczy port z
handlarzami ryb gwarantuje wyśmienite dania z owoców morza.
Po sezonie miasteczko jest nieco wyludnione, a ceny w hotelach niższe. Nam wystarczył przedwieczorny nadmorski spacer, by nazajutrz ruszyć na zachód.
Opuszczamy Katalonię, wjeżdżamy do rolniczej Walencji.

Ufortyfikowane stare miasteczko Peniscola leży u stóp zamku zbudowanego na skalistym cyplu.
Zamek templariuszy, Castell del Papa Luna stanął na fundamentach arabskiej fortecy w XIII w, później stał się rezydencją kardynała Aragonii, Pedro de Luna, który podczas schizmy zachodniej został w 1394 r. papieżem Benedyktem XIII. Mimo, ze w 1414 r. sobór w Konstancji unieważnił ten wybór, antypapież właśnie tutaj sprawował swój pontyfikat aż do śmierci w 1423 r.

Masywne mury otaczają labirynt wąskich, teraz pustych uliczek z pobielanymi domami.
W tym mieście w 1961 r. Anthony Mann nakręcił film El Cid z Sophią Loren i Charltonem Hestonem, opowieść o słynnym średniowiecznym kastylijskim rycerzu.

Niemal na każdym domu jest portret świętego patrona.

Sklepik-muzeum z pamiątkami i osobliwościami.

W Hiszpanii i w Portugalii spotykamy mnóstwo leniwych i ufnych kotów.

Walencja i Murcja, hiszpański Lewant (wschód) to obszar rozciągnięty
wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, od zachodu ograniczony łańcuchami
górskimi. Niegdyś arabscy osadnicy założyli na tych żyznych nizinach
kwitnące plantacje, które nadal są największym sadem cytrusowym i
ogrodem warzywnym całej Hiszpanii.

Trafiliśmy właśnie na okres cytrusowych żniw. Zbiór klementynek na walenckiej prowincji. Cała okolica nimi pachnie słodko i orzeźwiająco...

...chcemy kupić trochę owoców na dalszą drogę.

Nie ma nawet mowy o kupowaniu. Dostajemy w prezencie od życzliwych plantatorów wielki kosz klementynek.

Docieramy do Andaluzji, celu naszego hiszpańskiego etapu. Jest to region bardzo rozległy, a jego krajobraz urozmaicony, od pustyń Almerii na wschodzie po mokradła Narodowego Parku Donana na zachodzie. Są tam ośnieżone szczyty Sierra Nevada i cały rok czynne plaże, a także najwspanialsze w Hiszpanii zabytki sztuki islamu. Nie brakuje malowniczych wiosek i miasteczek, rozległych sadów oliwnych, a także winnic (tutaj wokół Jerez de la Frontera powstaje sherry).

Stare, malownicze gaje oliwne.

Zamiast na równinach, gdzie łatwo można było paść ofiarą bandytów, niektórzy Andaluzyjczycy osiedlali się w ufortyfikowanych miastach i wioskach na wzgórzach. Nazywano je pueblos blancos ze względu na bielone, zgodnie z arabskim zwyczajem ściany domów (białe ściany łatwiej odbijaja palące promienie słońca). Objazd tych nadal rolniczych miasteczek pozwolił nam poznać świat pełen szacunku dla przeszłości.

Jedno z takich miasteczek u podnóża Sierra Nevada.



W "białych wsiach" uliczki niekiedy są tak wąskie, że musieliśmy składać lusterka, by przejechać. Często bywają bardzo strome, a bywa, że zmieniają się w schody - na zdjęciu Alhama de Granada.

W każdej wsi i w każdym miasteczku bujnie kwitną bugenwille.

Jedziemy na zachód, w stronę coraz wyższych gór, pogoda jest zmienna, słońce przeplata się z deszczem, a niebo ozdabiają tęcze.

Malownicza droga wije się coraz wyżej, widać białe szczyty Sierra
Nevada. Zalega mgła, temperatura spada do kilku stopni powyżej zera. Podziwiam nieznane mi do tej pory jałowce drzewiaste, dziko rosnące w Parku Naturalnym Święta Barbara ;)

Ulubione boczne, wąziutkie, nieopisane w przewodnikach drogi prowadzą na skróty, pozwalając poznać kraj, jakiego nie widzi większość turystów.

Antequera, jedno z wielu starych, "białych miast". To miasto było
ważnym punktem strategicznym, najpierw jako rzymska Anticaria, później
jako graniczna twierdza arabska, broniąca emiratu Grenady. Nad miastem
na wzgórzu stoi arabski zamek z XIII wieku, wzniesiony na miejscu
rzymskiego fortu.

Mimo, że subtelniejsze, niż w naszej części Europy, na ulicach hiszpańskich miast widzi się świąteczne dekoracje.

Jak wiele miast, miasteczek i wsi w Andaluzji, Antequera jest biała od bielonych wapnem ścian,

od których odcina się soczysta zieleń palm na licznych skwerach i placach.

Tak wyglądają andaluzyjskie podwórka, jedno z wielu typowych.

Azulejos to pokryte szkliwem ceramiczne płytki, dekorujące
andaluzyjskie elewacje i wnętrza, zarówno w najskromniejszych domach,
jak i w pałacach. Azulejos spotkamy także w Portugalii.


Od XIV w. Arabowie układali wyszukane geometryczne wzory z płytek
jednobarwnych (białych, zielonych, niebieskich i żółtych), a od XVI w.
nowe technologie pozwoliły malować pojedyncze azulejo na kilka kolorów. Prezentowane na zdjęciach pochodzą z kilku klatek schodowych w zwykłych kamienicach w  mieście Antequera.

Poza azulejos
charakterystyczne są figury i obrazy świętych, umieszczane wszędzie - w
sklepach, hotelach, barach tapas, arenie korridy. Ta figurka w hotelu,
w którym spaliśmy  w Velez Blanco - miasto na obrazku.

Minęliśmy Sierra Nevada i spektakularnie zmieniła się pogoda. Wokół ogromne, kilkumetrowe agawy. Roślinność staje się coraz bardziej południowa...

...a temperatura powietrza rośnie.

Garganta del Chorro. Ponad żyzną doliną Guadalhorce, za wioską El Chorro znajduje się jeden z cudów natury Andaluzji. Garganta del Chorro to ogromna rozpadlina, wcinającą się w wapienną górę na głębokość  180 m i wąskim, zaledwie 10-metrowym przesmykiem przepuszczająca wody rzeki. Nad urwiskiem bujnie krzewią się opuncje, próba skosztowania słodkiego owocu "prosto z krzaka" skończyła się wyjmowaniem drobniutkich igiełek z różnych miejsc ciała przez kilka dni.

Przez ten kamienny mostek prowadzi szlak Camino del Rey.

Mimo grudnia w górach licznie zakwitły dzikie irysy.

W Andaluzji są liczne groty, które zamieszkiwali pierwotnie ludzie. W niektórych mieszkają podobno do tej pory, nam udało się spotkać opuszczone.

W wielu miejscach towarzyszą nam kwitnące lawendy.

Niewysokie, lecz malownicze góry Sierrania de Ronda są mało zaludnione.

Mirador to miejsce widokowe. W dali jedno z licznych pueblos blancos.

Alora. Andaluzyjskie "wsie" mają zwartą zabudowę, uliczki i są malutkimi miasteczkami.

Z zaciekawieniem oglądam rośliny, które pojawiły się w Andaluzji. Co to jest?

Jakieś malutkie jakby ogóreczki...

Wszechobecna makia i wielkie, rozlegle pastwiska, gdzie swobodnie na dużej przestrzeni wędrują stada zwierząt.


Oczywiście bez krów i byków nie byłoby andaluzyjskiego pastwiska.

Spotykamy i osiołki, ten w pobliżu Gibraltaru był wyjątkowo towarzyski i przyjazny.

Pasterz ze stadem kóz.

Konie na łące najbardziej wysuniętej na południe Europy, między Gibraltarem, a Tarifą.


Łąki białe od dzikich, mocno i słodko pachnących narcyzów.

Rozmaryn, wszędzie obecny.

Makia przechodzi w półpustynię, a my powoli zbliżamy się do słynącego z pięknego położenia białego miasta, Rondy.
W kolejny odcinku zapraszam do wspólnych odwiedzin Rondy.






Załóż bloga

Archiwum

2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl