[Rumunia] Wołoskie monastyry


Link 13.06.2007 :: 16:44 Komentuj (2)
...malowniczo położone wśród gór, pod lasami, na uboczach wsi.
Freski w ciepłych barwach, misternie rzeźbione portale, kamienne rozety i bogato zdobione elewacje. Hojnie złocone ikonostasy. Święte studnie z uzdrawiającą wodą. Wielogodzinne śpiewy kilkunastu mnichów ukrytych za ikonostasem. Starzy ludzie o twarzach prosto z ikon, ozdobionych niekiedy uśmiechem życzliwie witającym przybysza.
A na dziedzińcach porykują pasące się krowy.

(Klikając podwójnie w obrazek można uzyskać oryginalny rozmiar).

Manastirea Cozia. Cerkiew szpitalna z XVI w. zbudowana z inicjatywy mnicha Radu Paisie.

Cozia, cerkiew klasztoru położonego nad rzeką Alutą pochodzi z1388 r, z czasów panowania Mirczy Starego. Jest pochowany w tej cerkwi wraz z Teofaną, matką Michała Walecznego.


Drzwi do cerkwi pokryte są rzeźbami i malowidłami.

Freski w przednawiu z miejsca przyciągają uwagę.




Szkoda, że nie słychać chóru mnichów,  monotonnie rozbrzmiewającego w tej świątyni.

Freski w przedsionku zewnętrznym datowane są na koniec XIV wieku.

Na życzenie hospodara Neagoe Basaraba wydrążono w 1517 roku studnię, która ściąga wodę z górskiego źródełka, bijącego tuż przy wejściu do cerkwi. Woda z niej ma podobno dobroczynne właściwości. Ludzie wrzucają do niej banknoty jednolejowe i bilon. W rewanżu?


Studnia przy monastyrze Turnu.
Klamka zaraz ustąpi.



Piękne nasycone barwy fresków nie wyblakły przez wieki.

Carskie wrota w Turnu.


Praca w ogrodzie.

Monastyr Horezu stoi za wioską Romanii de Jos. To jeden z najcenniejszych średniowiecznych zabytków Wołoszczyzny, wpisany na listę UNESCO i jedyny z odwiedzanych przeze mnie, wokół którego kłębiły się szkolne wycieczki. Przy pozostałych panowały pustka i cisza. Nie muszę chyba mówić, że wolę atmosferę tych, w których poważnie przechadzali się jedynie ich nieliczni już mieszkańcy.




Niebo i piekło. Jak zwykle.


Horezu. Rezydentka podcerkiewna łapała za ręce rozdygotanymi lodowatymi dłońmi, coś gorączkowo tłumaczyła, chciała mieć zdjęcie, do którego skwapliwie się upozowała.

Pod cerkwią pasły się krowy.

Manastirea Bistrita. Klasztor założony w 1492 r. przez hospodara Vlada Calugarula, zniszczony na początku XVI w. podczas walk hospodara Mihnei cel Rau ze zbuntowanymi bojarami z Krajowej, którzy go następnie odbudowali, jest pięknie położony wśród wzgórz poprzecinanych głębokimi skalnymi wąwozami.




Malowidła ścienne przedstawiają nie tylko postacie świętych i sceny religijne, ale i członków rodzin Barncoveanu, Basarabów i Cantacuzino, dobrodziejów klasztoru.

Kamienna koronka.




W cerkwi półmrok, zapach kadzidła i piękne niskie głosy, a pod cerkwią...

poświęcanie samochodu, ale i...


zatrzymany czas.

Pozdrawiam serdecznie cierpliwych, którzy zechcieli ze mną powędrować szlakiem monastyrów.
Kolejny rumuński odcinek będzie chyba o życiu potocznym.


Załóż bloga

Archiwum

2018
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl