Wychodzenie na spadziste skały, na zerwiste wierzchołki nie potrzebuje ku temu specyalnych wiadomości; pnie się każdy, jak mu lepiej, pomagając sobie rękami i nogami. Z wrażeniami na przepaście oswaja się powoli umysł ludzki, ale przy spuszczaniu się na dół przydatna jest umiejętność chodzenia. Na grzbiecie swoim zdoła człowiek zsunąć się po skale nawet gładkiej, byle pochyłej o tyle, byle się równowagi nie straciło. Część ciała, na której zwykło się siedzieć oddaje czlowiekowi niesłychane usługi przy spuszczaniu się ze szczytów gór. Na lada jakim czerepie,wystającym ze skał pomocy udziela nam szorstka powierzchnia skał granitowych.
Walery Eljasz-Radzikowski





Poinformować się trzeba naprzód, czy to z książki, czy od osoby dobrze z Tatrami
obeznanej o przymiotach okolicy do zwiedzania obranej...


Pierwszą regułą w zwiedzaniu Tatr jest wychodzenie na wycieczkę o świcie.

Od początku pochodu iśc powoli, a równo, pośpiech złe skutki
pociąga, zrywa siły od razu, że ich braknie, gdzie najbardziej
potrzeba. Na głównych popasach można usiąść, ale z wyciągnionemi
nogami, lub się położyć, bo to nie zmęczy człowieka.



Śliczny widok dookoła, nie żal fatygi, rozgląda się podróżny w różne strony, oczy jego mają się gdzie pobujać.
Obówia niech nikt nie żałuje
przywozić tu jak najwięcej, i to tak silnego, aby wytrzymało zapasy z
ostremi kamieniami tatrzańskiemi, z błotem, z wodą, z rosą i innemi
przeciwnościami. Wypada mieć osobne zapasowe obówie temu, kto myśli
czynić wycieczki do głębi Tatr. Winno być obszerne, mocne, choćby
łatane, ale z podeszwą i przyszwą podwójną, a niskiemi bardzo obcasami.
Szczególnie płci pięknej godzi się polecić tę przestrogę, bo na każdym
roku czeka ją niebezpieczeństwo zwichnięcia nogi w obówiu na wysokich
obcasach lub korkach; wykrzywiają się trzewiki i muszą im w końcu
górale toporkami odcinać obcasy.




Jestto bezdroże dzikie, ślizkie, miejscami niebezpieczne, a komu się
udało tędy kiedy przejść, to wrócił pewnie z podartą odzieżą i
pokaleczonymi rękami.



Bielizny
dużo potrzeba w górach, bo albo się ją przepoci, albo przemoczy, i
dlatego często ją wypada zmieniać. Kaftaniki wełniane powszechnie
uznali lekarze za niezbędnie potrzebne w górach.



Gdy już plan i kierunek wyprawy obmyślany, zamawia się pewnego
przewodnika, który zna dobrze drogi wycieczką objęte. Oprócz tego każda
osoba przybiera dla siebie jednego górala pomocnika, którego
obowiązkiem nieść pożywienie i odzież dla tej osoby, dbać o jej
dobro,usłużyć w dzień i w nocy.


Wybierający się na długą wycieczkę do
głębi Tatr, zabezpieczyć sobie winni nogi od otarcia, lub od nabycia
pęcherzy na stopach, co nieraz bywa powodem wielkiej uciążliwości, a
nawet zdoła zmusić do powrotu bez dopięcia celu. Środek przeciw
podobnej biedzie jest napozór nieprzyjemny, lecz w praktyce znakomity-
oto trzeba napoić łojem skarpetki od wewnątrz, i w takich puścić sięw
drogę, a z pewnością nie dozna się przy najdłuższym marszu żadnego
szwanku na nogach.

[Walery Eljasz-Radzikowski: Przewodnik do Tatr, 1886.

Pisownia oryginalna.]

Name:

Komentarze:

15.05.2007, 20:47 :: 83.7.29.212
usłużny góral
Tyż nic nie powiem, hej....

15.05.2007, 11:45 :: ownlog.com
bajarka
Nic nie powiem! Nic nie powiem!

15.05.2007, 11:20 :: 83.7.204.136
jb
Usługujący dniem i nocą góral - bezkonkurencyjny! :D
Podziwiam obrazki i ekstremalne wyczyny - "komu się udało tędy kiedy przejść, to wrócił pewnie z podartą odzieżą i pokaleczonymi rękami." Tak było? ;)

14.05.2007, 23:58 :: 85.89.183.66
haes
hmmmmm... no jeżeli już, to owczarek podhalański ;-)

14.05.2007, 23:53 :: ownlog.com
bajarka
A góral to pies?

14.05.2007, 23:43 :: 85.89.183.66
haes
Śliczności Bajarko! Mnie najbardziej rada pasuje "żeby się położyć, bo to człowieka nie zmęczy". ;-)))