Są miejsca, do których się wraca. Dopóki starczy sił.

Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij dwukrotnie.

W górę wspinaj się wolno, pełznij, kiedy jest ślisko.
Góry wspaniałe z dala, a bezsensowne z bliska
są formą postawionej na sztorc powierzchni. Mogą
łudzić horyzontalnie zakręcającą drogą.
Ona jest wertykalna. W górach gdy stoisz - leżysz,
leżąc - stoisz dowodząc, że - aż trudno uwierzyć -
tylko spadając jesteś niezależny.Strach przy tym
zwyciężasz, zawrót głowy i nad górami zachwyty.



Polana Biały Potok, owce ulubionego bacy...

Jan Długopolski Maślany gazduje od lat na Białym Potoku. Wcześniej, za
dobrych czasów, gdy kierdle liczyły po kilka tysięcy sztuk owiec, pasał
w Bieszczadach. Jeśli zechcesz skosztować uczciwego oscypka, czy bunca,
zajrzyj do małej, ciemnej bacówki niedaleko Doliny Lejowej. Może uda
się o letnim zmierzchu posłuchać też opowieści o minionych latach?



Biały Potok zza Lejowego Potoku. Lejowy pokazał w tym roku, co potrafi.


Leluja (lilia złotogłów) na tle Kominiarskiego Wierchu.
A poniżej oddaję głos Robertowi:
Konik, to oczywiście jakiś "psikonik", może to być jakiś opaśnik.
Nie wszystkie prostoskrzydłe nawet jako imago mają rozwinięte skrzydła.


Po deszczu.

Kiedy po deszczowych chłodnych dniach nadeszły upały, zaroiło się w dolinach i na graniach od motyli.


Mieniak tęczowiec to wspaniale ubarwiony motyl, przypominający te tropikalne. Często szybowały nad polanami i dróżkami leśnymi, lecz nie widziałam go na szczytach ani graniach. Tam natomiast zapędzały się małe, ruchliwe motylki. Jeden z nich nawet zapakował się do mojego plecaka.

Wiesz może, jak się nazywa?


W lipcu w Tatrach zakwitają całe pachnące, barwne ogrody. Goździki,

goryczki kropkowane i nie tylko,


i jakieś drobne, a dekoracyjne badziewka, których nazw nie znam. Podpowiesz?

Nie mogłoby zabraknąć sztandaru. Z Kominiarskiego, aha...;-)


Rojnik górski i jakiś storczyk. Chyba pora podokształcać się z botaniki. A tymczasem wspinamy się troszkę wyżej...



Pojawiają się Rohacze. I niżej

Rohackie Stawy, a nad stawem

orzechówka, piękny ptak. A skrzeczy. (To możesz potraktować jako alternatywny morał tej opowiastki). Pora zejść na ziemię. A na niej, w trawie piszczy pisklę. Co robić? co robić? Nie podchodzić, bo matka odrzuci. więc z daleka tylko zerkam i wyostrzam zooma, i idę ścigana żałosnym piskiem. Co się z nim dalej stało?


Teraz na koniec dnia nagroda: gładka droga zamiast stromych skał, a zmęczone stopy zastąpią dwa koła.
Nadeszła ulubiona pora...


Nikt nie wie nic na pewno i to sprawę zamyka.

Patrząc w szerokie plecy krzepkiego przewodnika
myśl, że spoglądasz w przyszłość, próbuj - rzecz oczywista
w miarę możności - stale utrzymać pewien dystans.
Życie to przestrzeń między dziś, a jutrem, to znaczy
przyszłością. I przyspieszać kroku należy raczej
tylko w takim wypadku,kiedy ktoś goni cię:
złodzieje lub morderca,zbój, przyszłość itp.

Josif Brodski, Przestroga,
tłum. Katarzyna Krzyżewska
Name:

Komentarze:

19.03.2009, 20:10 :: 90.156.24.136
Sinduriel
Jakoś nigdy nie zdarza mi się zostawiać komentarzy ale tu wyjątkowo nie mogłam się powstrzymać. Twoje zdjęcia są wprost urzekające. Pokazują góry z mojej najukochańszej strony. Pozdrawiam:)

24.07.2007, 14:53 :: ownlog.com
bajarka
Milo Cię widzieć znów :) I dzięki śliczne, zawstydzam się...

24.07.2007, 14:42 :: 83.3.202.162
haes
Jak zawsze, Bajarko, ślicznie i poetycznie. Welcome back. :)