[Tatry] Po górach, dolinach... cz.1


Link 21.07.2007 :: 17:12 Komentuj (3)
Są miejsca, do których się wraca. Dopóki starczy sił.

Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij dwukrotnie.

W górę wspinaj się wolno, pełznij, kiedy jest ślisko.
Góry wspaniałe z dala, a bezsensowne z bliska
są formą postawionej na sztorc powierzchni. Mogą
łudzić horyzontalnie zakręcającą drogą.
Ona jest wertykalna. W górach gdy stoisz - leżysz,
leżąc - stoisz dowodząc, że - aż trudno uwierzyć -
tylko spadając jesteś niezależny.Strach przy tym
zwyciężasz, zawrót głowy i nad górami zachwyty.



Polana Biały Potok, owce ulubionego bacy...

Jan Długopolski Maślany gazduje od lat na Białym Potoku. Wcześniej, za
dobrych czasów, gdy kierdle liczyły po kilka tysięcy sztuk owiec, pasał
w Bieszczadach. Jeśli zechcesz skosztować uczciwego oscypka, czy bunca,
zajrzyj do małej, ciemnej bacówki niedaleko Doliny Lejowej. Może uda
się o letnim zmierzchu posłuchać też opowieści o minionych latach?



Biały Potok zza Lejowego Potoku. Lejowy pokazał w tym roku, co potrafi.


Leluja (lilia złotogłów) na tle Kominiarskiego Wierchu.
A poniżej oddaję głos Robertowi:
Konik, to oczywiście jakiś "psikonik", może to być jakiś opaśnik.
Nie wszystkie prostoskrzydłe nawet jako imago mają rozwinięte skrzydła.


Po deszczu.

Kiedy po deszczowych chłodnych dniach nadeszły upały, zaroiło się w dolinach i na graniach od motyli.


Mieniak tęczowiec to wspaniale ubarwiony motyl, przypominający te tropikalne. Często szybowały nad polanami i dróżkami leśnymi, lecz nie widziałam go na szczytach ani graniach. Tam natomiast zapędzały się małe, ruchliwe motylki. Jeden z nich nawet zapakował się do mojego plecaka.

Wiesz może, jak się nazywa?


W lipcu w Tatrach zakwitają całe pachnące, barwne ogrody. Goździki,

goryczki kropkowane i nie tylko,


i jakieś drobne, a dekoracyjne badziewka, których nazw nie znam. Podpowiesz?

Nie mogłoby zabraknąć sztandaru. Z Kominiarskiego, aha...;-)


Rojnik górski i jakiś storczyk. Chyba pora podokształcać się z botaniki. A tymczasem wspinamy się troszkę wyżej...



Pojawiają się Rohacze. I niżej

Rohackie Stawy, a nad stawem

orzechówka, piękny ptak. A skrzeczy. (To możesz potraktować jako alternatywny morał tej opowiastki). Pora zejść na ziemię. A na niej, w trawie piszczy pisklę. Co robić? co robić? Nie podchodzić, bo matka odrzuci. więc z daleka tylko zerkam i wyostrzam zooma, i idę ścigana żałosnym piskiem. Co się z nim dalej stało?


Teraz na koniec dnia nagroda: gładka droga zamiast stromych skał, a zmęczone stopy zastąpią dwa koła.
Nadeszła ulubiona pora...


Nikt nie wie nic na pewno i to sprawę zamyka.

Patrząc w szerokie plecy krzepkiego przewodnika
myśl, że spoglądasz w przyszłość, próbuj - rzecz oczywista
w miarę możności - stale utrzymać pewien dystans.
Życie to przestrzeń między dziś, a jutrem, to znaczy
przyszłością. I przyspieszać kroku należy raczej
tylko w takim wypadku,kiedy ktoś goni cię:
złodzieje lub morderca,zbój, przyszłość itp.

Josif Brodski, Przestroga,
tłum. Katarzyna Krzyżewska


Załóż bloga

Archiwum

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl