[Wielkopolska] Z ogródeczka i zza płota...


Link 05.04.2009 :: 20:19 Komentuj (2)
...czyli pierwsze podrygi wiosny, o czym dobitnie przekonują

 bociany, które wróciły do starego gniazda na slupie.
Jak zwykle podwójne kliknięcie pozwoli obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze.

Budkę na  płocie zajęły bogatki

i transportują do niej budulec.

Na sośnie szpaki są gotowe do działań.



Zaloty trwają od świtu do nocy. Samica wybiera miejsce na gniazdo,

a samiec obserwuje okolicę.

Już w domku.

W ogrodzie zakwitły przylaszczki. Przyjechały z Krakowa i przypominają niebieskie kobierce z Doliny Prądnika.

Wierzbowe bazie pachną miodem i wabią roje owadów.

Słychać wielkie brzęczenie.








Transport.

Krymskie cebulice syberyjskie.





Złoty pył.

Z tej łapki rozwiną się liście.

Róża przetrwała zimę mimo braku chochołka.

A to jakieś drobne chwaściki, których pełno jest w ogrodzie. Niech sobie żyją.

Kowal bezskrzydły (Pyrrhocoris apterus) - owad z rzędu pluskwiaków o długości ok. 1 cm. Na odwłoku charakterystyczny czerwono-czarny wzór. U kowali bezskrzydłych występuje zjawisko polimorfizmu objawiające się silnym uwstecznieniem tylnych skrzydeł u części osobników. Pospolity w Polsce, często pojawia się w dużych gromadach u podstawy pni drzew liściastych, szczególnie lipy.
Pełno tego w ogrodzie.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Historia o Kowalach
Jechał Kowal na Kowalu
jakby koral na koralu.
Całowali się bez granic,
grozę świata mieli za nic.
Zajechali w cienie świerka,
kędy wróbel głośno ćwierka,
zajechali drogę kurze
i na białym siedli murze,
wpadli w gniazdo młodych Pliszek,
którym właśnie zbrakło Liszek,
siedli chłopcu na rękawie
i patrzyli nań ciekawie,
zajechali ponad wodę,
weszli w nią jak krowy w szkodę
i topili się bez żalu
 mały koral na koralu...
i ginęli bez ratunku
w nieprzerwanym pocałunku.
- Patrząc już od dłuższej chwili,
aniołowie zazdrościli
martwili się, i bali
że Kowale zginą w fali, -
Zszedł więc Cherub w wielkiej chwale,
porwał w niebo dwa Kowale.

Schodzimy z obłoków na ziemię.





A ten kto?
Był kowal, teraz pora na naszego znajomego gangstera z karmnika, kowalika. Zobaczymy, co u niego słychać.

Kowalik lata zadziwiająco szybko. W tym roku para kowalików zasiedliła dziuplę wykutą przez dzięcioła w starej brzozie.

Kowaliki mają wiele niezwykłych cech. To jedyne ptaki, które umieją chodzić po pniu głową w dół, czego nie potrafią nawet dzięcioły.


Kowaliki opanowały sztukę zamurowywania zbyt szerokich otworów wejściowych do dziupli, dzięki czemu ich lęgi są bezpieczne, nie włoży tam łapy kuna, ani kot. Jako materiału do murowania używają gliny i iłu, zmieszanego ze śliną. "Nasz" kowalik właśnie to robi.
Glinę nosi w dziobie z brzegu pobliskiego jeziora. W ślad za nim wyjrzyjmy za płot.

Sarna w kolorze pni i podszycia przygląda się zza sosny. Czy myśli, że jej nie widać?

Wciąż jeszcze kwitną podbiały.

Bobry w nocy nie próżnowały.

Pływa samotna krzyżówka.

Jest spokojnie, rześko i wiosennie.
Czego i Wam życzę z okazji Świąt.



Załóż bloga

Archiwum

2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Linki
Kirkuty polskie
Sztetl
Mezuzy
Nepomuki
Leszek Andzel - rowerem po świecie

Księga gości


Napisz do mnie.




Nakarm głodne dziecko 
- wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

http://www.nigdywiecej.org

Creative Commons License
Wszystkie zdjęcia na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl