Wilkowo (ukr.Вилкове) -miasteczko na Ukrainie w obwodzie odesskim, liczy 9 200 mieszkańców. To region unikalny zarówno pod względem historycznym jak i etniczno – kulturowym.
Miasto leży w Delcie Dunaju, która wraz ze swoimi bagiennymi terenami jest jednym z czterech takich miejsc oficjalnie wpisanych przez UNESCO na listę Światowego Dziedzictwa Kultury.Mieszka tam społeczność Lipowian, potomków starowierców, którzy opuścilli Rosję w roku 1772 przed prześladowaniami religijnymi.  Niestety, Wilkowo jest podobnie jak cała Ukraina bardzo zaniedbane. W wodzie pływa mnóstwo śmieci, plastików, uliczki są brudne i krzywe, drewniane chodniczki i mosticzki nierówne i przegniłe. Mimo widocznego zaniedbania, rozpadu i dekadencji, Wilkowo ma swój niepowtarzalny urok osady zapomnianej przez ludzi i zatrzymanej w czasie.Podobno w lecie jest inaczej, przyjeżdżają turyści, ekolodzy, poszukiwacze przygód. My byliśmy poza sezonem. Może lepiej.

Jak zawsze podwójne kliknięcie spowoduje zwiększenie rozmiaru obrazka.


Osiemdziesiąt kilometrów na południe od Odessy. Region - plamka na
wielkiej mapie Ukrainy. Przyciąga wzrok swoja groteskową odmiennością.
Na mapie nie jest nawet zielony, jak reszta lądu a jakiś
blado-seledynowy, poprzecinany sznytami niebieskich rzęsek. Czyli
mokradła. A na dodatek język granicy mołdawskiej wulgarnie wcina się w
teren. Piętnaście lat temu malutka Mołdawia zagroziła wielkiej
Ukrainie domagając się tego języczka terenu. Formujące się wówczas
państwo ukraińskie bez żalu i sprzeciwu odstąpiło ząbek terytorium.
Całe sześć kilometrów na wpół asfaltowej drogi wśród bagien. Jedynej
zresztą w tej okolicy. Gest niemal symboliczny. Tak jakby Kijów chciał
powiedzieć: „A bieritie”. I zapomnieć. Nas naprawę nie interesuje co
się znajduje na osiemdziesiątym kilometrze na południe od Odessy.
Wilkowo. Nie od wilków co skowyczą tu nocami bo taka to dziura ale od rozwiłki,
rozszerzenia rzeki na mniejsze odnogi tworzące tu rozległą deltę. Tam
właśnie, pomiędzy dwoma wielkimi kanałami umiejscowiło się Wilkowo. A
tą rzeką jest Dunaj, największa wstęga Europy. W tym miejscu żegna się
z kontynentem wpadając do Morza Czarnego. Wenecja Ukrainy Mówi się na
to miejsce „Wenecja Ukrainy” obarczając z góry wioskę należną jej
dawką szyderstwa i szacunku. W tej nazwie kryje się cała pogarda i
śmiech z biedoty i zacofania, jak i pokora wobec osobliwego piękna
tego miejsca, w którym odważyli osiedlić się ludzie.
"Wenecja Ukrainy" Wilkowo jest gęstwiną krzywych glinianych domków i trzech
ogromnych cerkwi pobudowanych przez znamienitych architektów z darów
żyjącego tu pobożnego ludu. Niektóre budynki liczą dwieście i więcej
lat. Jedna główna ulica przecina tę dziwną wieś, która nie ma żadnego
z góry założonego planu. Tu projektantem była sama przyroda
narzucająca z góry ograniczenia na ludzkie możliwości. Położone nad
gigantyczną odnogą Dunaju – Suliną – samo oplecione jest siecią
dziesiątków mniejszych i większych kanałów. Różne drobne i przerywane
rzeczkami uliczki rzadko są opatrzone nazwami. Ten przywilej należy
się tylko wodzie.




'


Pieszo po wyspie nie chodzi się chodnikami, ale po mosticzokach.
Drewnianych kładkach na palikach; krzywych, zbijanych przez
mieszkańców, często przegniłych, wymagających ciągłego remontu. Stuki,
skrzypy i plaski. Idziesz mosticzokiem wąskim na 40 centymetrów, a z
naprzeciwka dzieci pędzą przed sobą chmarę gęsi. Ale nie dochodzi do
kolizji, nikt nie wpada do pokrytej rzęsą wody.





W Wilkowie poza łódkami funkcjonują inne środki lokomocji, poruszając się z trudem po wszechobecnych betonkach. "Betonka" to droga ułożona z betonowych płyt, nierównych i często dziurawych. Jazda po nich stanowi niezapomniane przeżycie.



Pogotowie ratunkowe? Domowa pomoc medyczna?

Motocykle z przyczepą to nadal bardzo często widziany pojazd na ukraińskich drogach.





Sklep. A w sklepie, jak i w wielu innych, drewniane liczydło.







Wszechobecny budulec to eternit i beton, stąd dominująca w miasteczkach, miastach i wsiach byłego ZSRR jest barwa szara, kolor asfaltu i wódki, o której tak często pisał Josif Brodski.






W każdym mieście, miasteczku, nierzadko i wsi na głównym placu stoi pomnik Lenina w zwyczajowej pozie. Głowna ulica większości ukraińskich miast to nadal Prospekt Lenina.




Mieszkańcy miasteczka.





Z każdego punku Wilkowa widać okazałą cerkiew w ulubionych na Ukrainie barwach.
 A wokół pałęta się mnóstwo bezpańskich psów i kotów.



W takich klatkach na słupach siadują milicjanci, by obserwować ruch uliczny.
Niestety, nie udało nam się zastać władzy na posterunku.
Jeszcze pożegnalny spacer nad wodą.



Warto odwiedzić Wilkowo, dopóki jeszcze istnieje. Władze ukraińskie planują na miejscu tego miasteczka zbudować wielki, nowoczesny port, mokradła osuszyć, a Sulinę (odnogę Dunaju)  uregulować i pogłębić.

Name:

Komentarze:

22.04.2008, 11:27 :: 89.77.211.113
senf
a gdzie tam nocowaliscie i za ile? jesli to nie tajemnica :)

04.04.2008, 11:44 :: 83.3.202.162
Haes
JB: ludzie, którzy tam teraz mieszkają zostaną stamtąd przesiedleni na długo zanim wkroczy tam jakakolwiek nowoczesność i modernizacja. Czy ta ewakuacja poprawi w jakikolwiek sposób ich warunki bytowe jest mocno wątpliwe. Zgadzam się, że zdjęcia wesołe nie są. Niemniej jednak jeszcze smutniej jawi mi się tam widok zajeżdżających naturę buldożerów.
W ostatecznym rozrachunku komuś ta inwestycja na pewno się opłaci, ale czy tym ludziom .... ? Pozdrawiam

04.04.2008, 09:35 :: 83.7.213.208
jb
Noo, gdybyśmy żyli w lepiankach to sadzę, ze tez by było nieziemsko prymitywnie pięknie - zwłaszcza z odpowiedniej perspektywy. Dla mnie smutne te zdjęcia niesłychanie - mam nadzieję, że po modernizacjach trochę tym ludziom będzie lepiej... A może i nie?

02.04.2008, 23:01 :: 217.113.224.30
Haes
No i osuszą, uregulują, port wywalą i będzie fajans, a jest tak nieziemsko prymitywnie pięknie... patrzę na zdjecia: czwarte i ostatnie, i taka mnie nostalgia ogarnia .... Pozdrowienia przesyłam i przekazuję :-)