Każde miejsce poznaje się najpierw poprzez drogę.
Na zakończenie włoskiej opowiastki kilka landszafcików drogowych i przydrożnych.









Drogi bywają gładziutkie, a częstym na nich autkiem jest Ape.
Ape to po włosku pszczoła, ale też marka trójkołowych pojazdów, pierwszy taki pojazd skonstruowano w 1948 roku. Służyły one w
handlu, usługach, ogrodnictwie. Pojazd bywał
bezkonkurencyjny na wąskich uliczkach włoskich miast i miasteczek,
motoryzował Italię.

Pszczoły i osy (Ape i Vespa)

W pełnej trzykołowej krasie, choć na włoskich drogach spotykamy nie tylko osy i pszczoły. Koty tam czują się całkiem nieźle.

Wybieraliśmy drogi rozmaite.







Znak drogowy namalowany wprost na skale.

Coraz węziej, coraz stromiej.
Ale za to niespodziewane spotkania...

i krajobrazy.





A wokół bujna, na przekór listopadowi, przyroda.






Nie znam nazwy tej rośliny...

Bujnie pleni się aloes.

Dzikie cyklameny pachną odurzająco.

Opuncje i pinie. Będę zimą tęsknić do ich widoku.

Tu, gdzie dziś są skały, dawniej szumiało morze.

Agawa ginie po wydaniu kwiatostanu.



Coś wyzywająco kwitnie, czerwone, niczym ubranko św. Mikołaja, bo tu już grudzień.
Grzeczne dzieci dostają prezenty.



Na obrazku witraż z kościoła Dell'Inviolata w Riva del Garda.
Co znaczy, że święta blisko.


Name:

Komentarze: